Ludzie i herosi
Heros. W mitologii greckiej określenie to oznaczało dziecko zrodzone ze związku człowieka i boga.
Herosi odznaczali się wielką siłą, sprytem, czy innymi przymiotami nadludzkimi. Byli czczeni i wielbieni, gdyż byli wspaniali jak bogowie, ale bliscy nam jak ludzie. Prawie każde greckie miasto posiadało swego herosa. Pisano o nich, śpiewano o nich, opowiadano o nich.
Herosi odrodzili się w XX-wiecznej popkulturze. Poprzez takie postaci jak komiksowy Superman - człowiek za stali, filmowy superagent James Bond, czy książkowy Conan - barbarzyńca z Cymerii, mit herosów odżył i na stałe wbił się w naszą wyobraźnię. Można zauważyć wiele podobieństw miedzy greckimi herosami, a XX-wiecznymi "supermanami", jak zwykło się ich określać.
Wspomniałem wcześniej, że każde miasto miało swoje superbohatera. Doskonale widać to w komiksie. Batman jest Mrocznym Rycerzem Gotham City, Superman strzeże porządku w Metropolis, Spiderman wyłapuje przestępców w Nowym Jorku.
Kolejnym podobieństwem jest posiadanie nadludzkich mocy. Superman ,jest w rzeczywistości ostatnim potomkiem Kryptonian (mieszkańców planety Krypton, która uległa straszliwej katastrofie). Od dziecka wykazywał nadludzką siłę, potrafił latać, był nadzwyczaj szybki, jego wzrok przenikał ściany, a w miarę potrzeb działał jak laser. Do tego Superman "w cywilu" był Clarkiem Cantem - dobrym synem, posłusznym pracownikiem, praworządnym obywatelem. Był po prostu idealny. Był kimś, kim powinien chcieć być każdy z nas. Nic dziwnego, że wkrótce przylgnęła do niego etykietka "harcerzyka".
Zupełnie inaczej miała się rzecz z innym herosem - Batmanem. Człowiek Nietoperz zadebiutował w słabo sprzedającej się serii "Detective Comis" i jak nietrudno się domyślić - był detektywem. Wśród całej masy innych detektywów wyróżniała go peleryna. W końcu jednak Człowiek Nietoperz został uznany za superherosa, co może dziwić bo - śmieszna rzecz - nasz heros nie ma żadnych nadludzkich zdolności. Za to rozwinął do perfekcji wszystko co tylko człowiek może rozwinąć. Osiągnął sukces finansowy jako Bruce Wayne (alter ego Batmana), był świetnie wykształcony, inteligentny, bystry, szarmancki. Był mistrzem sztuk walki, niesamowicie wysportowanym i wygimnastykowanym i do tego posiadał stertę gadgetów własnej produkcji. Jednak Batman w przeciwieństwie do Supermana nie był ideałem i stąd może zyskał większą sympatie czytelników. Jego popularność nie maleje do dziś w przeciwieństwie do jego kolegi po fachu z Metropolis. Bruce Wayne był sierotą, ze swoimi wrogami nierzadko obchodził się brutalnie, kierowała nim ślepa żądza zemsty. Pracował sam, był samotnikiem i wielkim cynikiem. Według mnie Batmana lubimy właśnie za to, że odzwierciedla dwie strony naszej duszy, mrocznego i posępnego Batmana i idealnego Bruce'a Wayne'a. Ta różnica charakterów i metod walki ze złem często kłóciły naszych bohaterów.
Wraz z superbohaterami powstali supełotrzy. Najciekawszym według mnie przypadkiem jest Joker. Szaleniec, który zabił rodziców Bruce'a na jego oczach. Wtedy Joker był jeszcze podrzędnym rabusiem. Potem w walce z Batmanem wpadł do pojemnika z kwasem, który wypaczył jego twarz. Joker przeżył, ale wypadek przypłacił szaleństwem. To z pewnością największy wróg Batmana, a zarazem jego sumienie, bo przecież to Batman stworzył Jokera. W końcu i Joker stał się herosem.
Podobnie było z Lexem Luthorem - największym wrogiem Supermana. Lex Luthor - ideał z ciemną stroną. Milioner ,który dorobił się swojej fortuny nie zawsze legalnie i uczciwie. Był przystojny, inteligentny, sprytny i do tego zły. Supermen raz za razem musiał niweczyć jego plany opanowania świata.
Jeżeli już jesteśmy przy opanowywaniu świata to warto powiedzieć coś o Jamesie Bondzie dla którego "świat to za mało". Jego znaki rozpoznawcze to szybkie samochody, piękne kobiety i oczywiście broń. Jamesa znamy głównie z filmów, których fabuła jest praktycznie zawsze taka sama. Wiadomo, że w każdym Bondzie, agent zamówi martini z wódką (wstrząśniętą ,nie mieszaną), pozna piękną agentkę, pościga się najnowszym modelem samochodu, dostanie w swoje ręce i zniszczy najdroższe i najnowocześniejsze cuda techniki, poflirtuje z panną Moneypenny i po raz kolejny uratuje świat wydając przy tym kupę pieniędzy. Bycie Jamesem Bondem to chyba marzenie każdego mężczyzny, mnóstwo pieniędzy, kobiety, drinki i superszybkie samochody, a to wszystko za cenę paru strzałów z licencją na zabijanie.
Nie inaczej ma się rzecz z innym bohaterem - Conanem. Conan to klasyczna postać literatury fantasy stworzona przez Roberta E. Howarda na początku poprzedniego wieku. Conan doczekał się paru ekranizacji (dzięki ,którym "wypłynął" inny heros -Arnold Schwarzenegger) i całego mnóstwa książek. Nieustraszony Cymeryjczyk podobnie do Batmana również walczy i pokonuje zło z zemsty. Jednak Conan jest barbarzyńcą, niechętnie nawiązuje kontakty, jest nieokrzesany i prostacki, daleko mu do ideału. Mimo to jest silnym i przebiegłym wojownikiem, który uczestniczył w niejednej bitwie i przeżył niejedną przygodę. Postać Conana zaspokaja tęsknotę za światem gdzie wszystko jest proste: kobiety i skarby się po prostu bierze, a wszelkim problemom wypruwa bebechy.
Jak widać wszystkich herosów łączą ich nadludzkie wyczyny i to, że w pewnym stopniu są idealni i chcielibyśmy być tacy jak oni.
Jednak z czasem przyszedł przesyt superbohaterami. Z początku zaczęli się pojawiać bohaterowie za skazą jak Batman, potem dostaliśmy antybohaterów jak np. Hitman - płatny morderca, działający na terenie Gotham City, czy Spawn - były najemnik, powracający na polecenie piekieł aby pomścić swoją śmierć.
Jednak nawet takie postaci zdobywają naszą sympatie i stają się dla nas herosami - kimś kim sami byśmy chcieli być.
Lajon_von_Zajon
|
Poniższy text zawiera tzw. spojlery, więc jeżeli nie widziałeś filmu "Niezniszczalny", a chcesz go obejrzeć nie psując sobie zabawy, nie czytaj dalej.
"Niezniszczalny" to film o przebudzeniu herosa. Eliah, ekscentryczny właściciel galerii w której komiks podniesiono do rangi sztuki, za wszelką cenę stara się dowieść, że zmęczony życiem ochroniarz jest obrońcą ludzkości.
Potwierdzenie tezy o istnieniu niezniszczalnego obrońcy ludzkości nadałoby sens całemu jemu życiu. Dodajmy - życiu pełnego cierpień z powodu nadmiernej łamliwości kości. To, że ktoś jako jedyny ocalał z kolejowej katastrofy i nie potrafi sobie przypomnieć kiedy ostatni raz chorował, nie musi o niczym świadczyć. Obrońca ludzkości przeżywa kłopoty rodzinne, ciągłe próby przekonania go, że jest tym jedynym stają się męczące. Zwłaszcza, gdy oprócz nawiedzonego komiksiarza, stara się to zrobić równierz syn naszego bohatera.
Niezniszczalny nie jest typowym herosem. Ma żonę, dziecko i problemy. Wrogów nie omotuję pajęczyną, ani nie powala kombosem ciosów. Przebłyski swojej specjalnej mocy tłumaczył intuicją i doświadczeniem. Ten świat bez naszego bohatera kręcił by się nadal. On sam, nawet świadom swej misji i umiejętności, nie jest w stanie zapobiec wszechobecnemu złu. Nie jest w stanie nawet ukarać wszystkich winnych. Jak Gombrowicz, przewracający na plaży leżące na plecach żuczki, nie jest w stanie pomóc wszystkim. Jednocześnie można pójść tylko za jedną osobą, trzeba wybrać jedno ze zeł. "większe zło"?
Nasz bohater prawdopodobnie nigdy nie uświadomiłby sobie kim jest, gdyby nie usilne starania "tego złego". Paradoksalnie to właśnie jemu najbardziej zależało na "przebudzeniu" herosa. O ile ten mógł dalej żyć w błogiej nieświadomości, antyheros - właśnie po to by móc być antyherosem - potrzebował przeciwnika. O ile w kanonicznej wersji historii o superbohaterach role są jasne od początku, a walka o zbawienie swiata, uratowanie kilku domów, czy jednej kobiety staje się osią wydarzeń, w "niezniszczalnym" odnalezienie anty-antybohatera jest dopełnieniem historii nadającym sens pasmu zbrodnii.
Warto zwrócić jeszcze uwagę na scenę w sklepie z komiksami. Eliah, wywożony na wózku inwalidzkim przez pracownika sklepu, raz za razem zachacza o szafki z komiksami, za trzecim razem tuż przed nim upada komiks. W tym zeszycie Eliah znajduje odpowiedź na dręczące go wątpliwości. Taka prowokacja przypadku (czy może przeznaczenia) powoduje "wskazanie" właściwego rozwiązania. Jeżeli można wróżyć z "Księgi Przemian" losując odpowiednie wersy, jeżeli można szukać natchnienia otwierając Biblię na przypadkowej stronie, dlaczego nie możnaby zastosować tego do komiksów? A może zdać się na "szczęśliwy traf" Google?
dis
|
NAWIGACJE
Strona główna
wstęp
fetysz
GRY
atrakcyjna
3Xkomiks
herosi
infoprocedury
wojna
prośba
z blogów
ZOBACZ.TEŻ
Cyberkultura.pl
Seria tekstów o Bondzie jako herosie.
Esensja.pl
Niezniszczalny, a komiksowe schematy.
|