HISTORIE Z WIRTUALNEGO AUTOBUSU
Na bloga busstories wpadłem jak zwykle przypadkiem. Próbkę tego co można na nim znaleźć możecie zobaczyć obok. A teraz oddaję głos autorowi:
Wszystko zaczelo sie od pomyslu kolegi, ktory stwierdzil ze bedzie robil vlepki. Kolega zarazil mnie swoim pomyslem i to pomimo faktu, ze jego zamiary pozostaly na etapie pomyslu. Ja natomiast zainstalowalem sobie na komputerze Corel Draw i zaczalem robic pierwsze vlepki. Niestety wrodzone lenistwo spowodowalo, ze jak na razie (a minelo juz pare miesiecy) nie wydrukowalem zadnej z nich, nie mowiac o vlepianiu.
Wtedy to wpadlem na pomysl poradzenia sobie przy pomocy internetu ze swoim lenistwiem i skromnym dorobkiem vlepkarskim - wymyslilem, ze mozna zrobic z tego blog. No i tak sie stalo - zamiast vlepek powstaly e-vlepki, choc zaznaczam ze nie wyklucza to tego, ze kiedys zaczne je vlepiac w autobusach.
Pomysly na vlepki przychodza znienacka, zgodnie z zasada 'zdradliwa wena raz jest / raz jej nie ma' - potrafie czasem siedziec piec minut przed monitorem i nic nie wymyslic; czasem vlepka powstaje od razu. Robie je szybko i dosc niedokladnie, co uzasadnia szate graficzna i haslo 'ascetyczny dizajn'. Ten dizajn wynika rowniez z mojego lenistwa i niecheci ku poznawaniu tajnikow corela, jak i tez przekonaniu ze w tej 'formie ekspresji' liczy sie przede wszystkim tresc, a nie forma.
Vlepka o dziewczynie z czata jest oparta na wydarzaniach prawdziwych. Niestety kolega nie pojechal w koncu do tej dziewczyny, bo... zabronili mu rodzice. Pieniedzy natomiast kolezance jeszcze nie oddal.
Oczywiscie wiekszosc dialogow jest zmyslona, jednak jest to - uzywajac okreslenia Hlaski - 'zmyslenie prawdziwe'.
Adam
|